Patostream – chwilowy trend czy plaga?

Patostream – chwilowy trend czy plaga?

Ciekawość jest wpisana w naszą naturę. Już w starożytności walki gladiatorów toczone na arenie ku uciesze ludu były powszechną formą rozrywki. Żyjemy w społeczeństwie podglądaczy. Pokazuje to popularność programów typu realty show.

Sztucznie kreowana rzeczywistość fascynuje nas bardziej, niż prawdziwe życie. Powszechny dostęp do Internetu spotęgował podglądactwo i patologie z nim związane. Każdy z nas może pokazać się w nagranym smartfonem filmie, udostępnić zdjęcia czy prowadzić relacje na żywo, tzw. streamy.

Z tym ostatnim związane jest stosunkowo nowe zjawisko patostreamów. To rodzaj reality show polegający na transmitowaniu ekstremalnych zachowań, często patologicznych, wulgarnych i obrzydliwych – stąd nazwa. Zjawisko zyskało dużą popularność wśród dzieci i młodzieży.

Co śmiesznego jest w biciu drugiego człowieka (często kobiety) albo w upijaniu się, wymiotowaniu, czy niszczeniu mebli? I choć oglądanie streamów może wydawać się żenujące oraz straszne, to niestety pewną grupę ludzi one śmieszą. Zawodowi „twórcy” takich nagrań osiągają wysoką oglądalność, co przekłada się na ich wysokie zarobki.

Osoby nieletnie są głównymi odbiorcami takich nagrań. Niejednokrotnie imponuje im pokazanie niewłaściwych zachowań w tak ekstremalny sposób. Może to wpływać na rozwój dziecka, ukształtowanie jego postrzegania świata i dalsze dorosłe życie. Patostreamerzy zarabiają nie tylko na subskrypcjach ale także na wpłatach, które dostają od widzów. W zamian za dobrowolne wpłaty tzw. „donate” wykonują obiecane czynności. Jeden  z patostreamerów po uzbieraniu 5000 zł podpalił kanapę w mieszkaniu.

Można  powiedzieć: chcesz zyskać sławę,  zostań patostreamerem. Wielu początkujących youtuberów, rozpoczyna swoją przygodę z Internetem właśnie poprzez kręcenie patostreamów. Zdają sobie sprawę, że obecnie to najszybsza droga do popularności. Bycie ordynarnym i bezwzględnym po prostu się opłaca.

Mimo skali tego zjawiska, policja często jest bezradna z doprowadzeniem „twórców” przed oblicze sprawiedliwości. Brakuje funkcjonariuszy w wydziałach do walki z cyberprzestępczością.   Znamy pojedyncze  przypadki ścigania. Jednemu z nich postawiono zarzuty obejmujące mowę nienawiści, groźby karalne i  nakłanianie nieletnich do obnażania się przed kamerą. To zasługa przede wszystkich internautów, którzy zbierali dowody na popełnienie przestępstwa. Wielu z nich próbuje na własną rękę ścigać patrostreamerów. Tempo rozprzestrzenienia się treści online, doprowadziło do sytuacji, w której zatrzymanie zjawiska jest praktycznie niemożliwe. Jeśli jeden portal zablokuje takiego użytkownika, on natychmiast przenosi się na inną platformę.

Świadomość rodzica lub opiekuna na temat tego zjawiska zwiększa szanse na zminimalizowanie liczby młodych  odbiorców.

Czy wiesz co twoje dziecko ogląda w sieci?

Rozmawiajmy z dziećmi, uczmy je szacunku do drugiego człowieka.